1. W najbliższy wtorek dzień ojca. Polecać będziemy Bogu wszystkich ojców, by jak
najgorliwiej spełniali swoje obowiązki rodzicielskie i wychowawcze.
2. W środę Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela
3. W piątek zakończenie roku szkolnego dla dzieci i młodzieży. Pamiętajmy
o podziękowaniu Panu Bogu za cały rok nauki i przeproszeniu za wszelkie
niedociągnięcia
4. Od piątku rozpoczną się wakacje. Pamiętajmy o obowiązku niedzielnej Mszy św.
niezależnie od miejsca w którym będziemy odpoczywać i przebywać.
5. Za tegoroczne zbiory będziemy dziękować 15 sierpnia na sumie.
O wieniec w tym roku proszę zespół Cyganianki.
6. Serdecznie dziękuję Ofiarodawcom za zakup drzewek, które upiększają już teren
placu kościelnego. Wyrażam również wdzięczność osobom, które podjęły się trudu ich
posadzenia. Dzięki Waszemu zaangażowaniu i trosce otoczenie kościoła staje się coraz
piękniejsze i bardziej zadbane. Niech Bóg wynagrodzi Wam wszelkie wyświadczone
dobro.
7. 10 lipca w Wyższym Seminarium Duchownym o godz. 12.30 odbędzie się rozmowa
rekrutacyjna dla kandydatów do seminarium.
8. Prasa Gość Niedzielny- Niedziela
9.Dziękuję za porządki w kościele na dzisiejszą niedzielę i dekorację kwiatową do
prezbiterium
Na najbliższą niedzielę proszę o porządek parafian z numeru: 285, 274, 277, 293, 192,
193, 248
Wszystkim obchodzącym w tym tygodniu imieniny, ( Janom, Janinom )urodziny
lub inne radości osobiste, rodzinne czy małżeńskie składam serdeczne życzenia.
Niech Was dobry Bóg błogosławi, a Matka Najświętsza i św. Józef
mają zawsze w swojej opiece.
Spokojnej, błogosławionej niedzieli.
Katecheza 21 czerwca 2026.
Uczynki miłosierdzia – strapionych pocieszać
Jednym z uczynków miłosierdzia względem duszy jest „strapionych pocieszać”.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o wypowiedzenie kilku
miłych słów komuś, kto przeżywa trudny czas. Jednak chrześcijańskie pocieszanie jest
czymś znacznie głębszym. Nie polega ono na udawaniu, że wszystko jest dobrze, ani na
dawaniu prostych recept na rozwiązanie problemów. Prawdziwe pocieszenie rodzi się z
obecności, z umiejętności bycia przy drugim człowieku i niesienia mu nadziei. Człowiek
strapiony to ktoś, kto doświadcza smutku, lęku, cierpienia, rozczarowania lub
samotności. Może nosić w sercu ból po stracie bliskiej osoby, niepowodzeniu życiowym,
chorobie czy odrzuceniu. Najbardziej potrzebuje wtedy nie gotowych odpowiedzi, ale
kogoś, kto go wysłucha i będzie przy nim.
Pismo Święte wielokrotnie ukazuje Boga jako Tego, który pociesza. Prorok
Izajasz przekazuje słowa Boga: „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud” (Iz 40,1). Są to
słowa skierowane do narodu, który przeżywał niewolę, cierpienie i utratę nadziei. Bóg
nie pozostawia swojego ludu samego. Przychodzi do niego ze słowem otuchy i obietnicą
wybawienia. Jeszcze piękniej wyraża to ten sam prorok, gdy porównuje Bożą troskę do
miłości matki: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (Iz 66,13).
Każdy człowiek nosi w sobie pragnienie takiego właśnie pocieszenia – czułego,
cierpliwego i pełnego miłości. Bóg pierwszy daje nam przykład, jak należy pocieszać
tych, którzy cierpią.
W Nowym Testamencie Jezus nieustannie spotyka ludzi strapionych. Nie
przechodzi obojętnie obok ich bólu. Gdy widzi wdowę z Nain opłakującą jedynego syna,
zatrzymuje się przy niej i mówi: „Nie płacz” (Łk. 7,13). Nie są to jednak puste słowa.
Jezus najpierw dostrzega jej cierpienie, a następnie przywraca jej syna do życia.
Pokazuje w ten sposób, że prawdziwe pocieszenie wypływa z miłości i współczucia.
Podobnie przy grobie Łazarza. Jezus widzi płaczące siostry i sam wzrusza się do głębi.
Ewangelista zanotował najkrótsze, ale niezwykle wymowne zdanie Ewangelii: „Jezus
zapłakał” (J 11,35). Chrystus nie stoi ponad ludzkim cierpieniem. Wchodzi w nie i dzieli
je z człowiekiem. To ważna lekcja dla każdego z nas. Czasem najlepszym pocieszeniem
nie są słowa, ale współodczuwanie i obecność.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo niewłaściwego pocieszania. Czasami chcemy
szybko zakończyć czyjś smutek i mówimy: „Nie martw się”, „Będzie dobrze”, „Inni
mają gorzej”. Choć słowa te mogą wypływać z dobrych intencji, często nie pomagają.
Człowiek cierpiący potrzebuje przede wszystkim zrozumienia. Jezus nie bagatelizował
ludzkiego bólu. Najpierw słuchał, patrzył, współczuł, a dopiero potem mówił.
Pocieszanie strapionych jest więc sztuką obecności. To umiejętność bycia obok
człowieka nawet wtedy, gdy nie potrafimy rozwiązać jego problemów. Niekiedy
wystarczy wysłuchać, podać rękę, pomodlić się razem lub po prostu nie pozostawiać
drugiego samego. Chrześcijanin jest wezwany do tego, aby nieść światu nadzieję. Nie
dlatego, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, ale dlatego, że wierzy w Boga, który
jest blisko człowieka w każdej sytuacji. Ostatecznie największym pocieszeniem jest sam
Chrystus. To On mówi do swoich uczniów: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy
utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Kiedy pocieszamy
strapionych, stajemy się narzędziami Bożej miłości. Pozwalamy, aby przez nasze słowa,
gesty i obecność sam Bóg dotykał serc tych, którzy przeżywają smutek. W ten sposób
wypełniamy jeden z najpiękniejszych uczynków miłosierdzia i naśladujemy Chrystusa,
który przyszedł, aby „opatrywać rany serc złamanych” (por. Iz 61,1).